Skoro fasolkę ostatnio zaproponowałam Wam na obiad… wypadałoby powiedzieć też, dlaczego jest tak dobra.

Lista zalet fasoli jest długa jak jej pnąca się łodyga. Ale żeby nie przynudzać powiem w skrócie.

Fasola jest źródłem wysokiej jakości białka. W polskiej diecie przeważa białko z mięsa – niestety. Jakby nie spojrzeć i nawet przymrużyć oczy – duża ilość mięsa i produktów mięsnych nie jest zdrowa, chociażby dlatego, jak donoszą naukowcy – osoby, które duże ilości tych produktów częściej chorują na nowotwory. Ale nie o tym miałam opowiedzieć.

Otóż białko roślinne, którego fasola jest dobrym źródłem dostarcza nam aminokwasów (elementów białka), których mięso nam nie dostarczy. Ponadto zawiera lecytynę, która hamuje zaleganie tłuszczu w naczyniach krwionośnych, dzięki czemu zmniejsza ryzyko zachorowalności na miażdżycę. A czy wiecie, że również obniża cholesterol?

Co więcej dostarcza nam znaczące ilości wapnia, który w naszym organizmie gromadzony jest tylko do (około) 20 roku życia, potem niestety już tylko go ubywa. Poza tym błonnik. Ta substancja nie dość, że zmniejsza łaknienie dłużej „zalegając” w naszym żołądku, a także pośrednio obniża ciśnienie krwi – zatem Drogie Nerwusy – SMACZNEGO!